... nastała u Nas ewidentnie ! No i mam za te swoje modły, cholera. Wszystko dostało soczystego kopa ! W powietrzu czuć moc, mokrą ziemię i chlorofilowy haj !!
Ja oczywiście też jestem na haju. A może raczej na jakiejś dziwnej otępiałej fali....Byle być w ruchu i robić; byle nie myśleć o Puszysławie...i o tym ,że jakiś dupek psiknął Akrylowi gazem pieprzowym w oczy przez ogrodzenie i musieliśmy weta wezwać; bo mu napuchły...., że Dzidziuś ma ranę w boku po jakiejś nocnej bitwie...I, że chyba faktycznie istnieje jakieś cholerne 'prawo serii' czy jak kto woli 'nieszczęścia chodzą parami'... W każdym razie równowaga jakaś została zachwiana; może nie w całym wszechświecie ale w naszym ogrodzie/życiu na pewno...
Wyglądam każdej przerwy w deszczu i rzucam się dziko do ogródka ! Przecie rośnie WSZYSTKO ! Chwaściory też ! Żółtlica właśnie wyrosła wraz z kielisznikiem i trzeba ich skasować ! Pielę, wyrywam i morduję opętańczo pomrowy ! Zrobiłam nawóz z żywokostu dla pomidorów; udało się też nastawić ( wiem,że późno ) gnojówkę z pokrzyw. Wino z bzu przecedziliśmy, syrop także zrobiony, kwiaty lipy pozbierane i zalane na nalewkę. Co jest wyczynem biorąc pod uwagę deszczową aurę. Jednak piekące przebłyski słońca nas poratowały. Hulk w rozpaczy jest zdaje się jeszcze bardziej wielozadaniowy i nie do zdarcia...
Chciałam zrobić jeszcze akcje kompostową ale pogoda znów nie dopisała. Róże i lilie zupełnie mają gdzieś deszcze; także ostróżki kwitną cudnie. Nagietki są jak słoneczne uśmieszki, zroszone deszczem ale jednak roześmiane.
Warzywka walczą dzielnie; selerom naciowym zwłaszcza kibicuję, bo coś się pchają do kwitnięcia głupie. Na zjedzenie pekińskiej przestaliśmy liczyć i pełni funkcję ozdobno-zaporową na ślimory.
W foliaku zakwitł jeden bakłażan i papryka, posiałam też kolejny rzut sałat i koperek.
Mieliśmy udane zbiory truskawek, w sumie jeszcze trochę ich jest. Po jagodach kamczackich zostało tylko wspomnienie; liczyłyśmy też z Mamą na sporo wiśni ale jakieś ptaszyska je pożarły niestety. Najbardziej wyczekiwane przeze mnie jednak są zawsze czerwone porzeczki :) Uwielbiam je po prostu ! Tym bardziej cieszą mnie krzaczki ciężkie od czerwieniejących kuleczek :)
Owocowo i warzywnie:
czosnek zimowy co to już w październiku kiełkował
karczoch
cukinka pierwsza
bób
nasiona rzodkiewki-pyszne do jedzenia :)
jeżyna
ostatnie wiśnie
aronia
'ozdobna' pekińska
Akryl w zieleni
tu są selery i pory...hmm
koper próbuje przebić foliak
moje bakłażanowe cudeńka
Jak widać jeszcze nie wszędzie udało się wkroczyć z motyką ale gdy tylko przestanie siąpić, a ziemia trochą obeschnie.....Wkroczy Hulk !
A tu jeno ozdobnie bardziej:
pierwsza dalia
kolendra
dziurawiec
bodziszek
pszczelnik
bakopa
nasza osobista lipa
tojeść
szarłat,amarantus
tojeść kropkowana
tymianek cytrynowy
magnolia oszalała zielonością
Babcia wierzba
tojeść rozesłana
rojnik pajęczynowaty
tawułka Arendsa
Na koniec szersza perspektywa :
tuje po wichurze rozwichrzone
Na koniec końców wrzucam zdjęcie kwiatka, który sobie wyrósł samowolnie. Nie wygląda na chwaściora. Czy ktoś go rozpoznaje?
A jaka pogoda u Was ? Macie już dosyć deszczy ;)
Green power !!!!