wtorek, 23 czerwca 2015

Szkarłatka

Odmian jest oczywiście mnóstwo; my posiadamy ( nie wiadomo skąd... i nie z Chin ) Szkarłatkę chińską - Phytolacca Clavigera.
Inna nazwa tego zielska to alkiermes...wyraz ten pochodzi z języka arabskiego i oznaczał czerwone robaczki ( al- krymyz ). W wieku XVI był także nazwą popularnego w Europie i Polsce lekarstwa. Coś w stylu nalewki z kosmicznej ilości składników; stosowanej na drżenie, lęki serca lub...... szaleństwo :) Alkiermes w odniesieniu do szkarłatki oznacza roślinę o owocach zawierających czerwony sok/barwnik.
Roślina bulwiasta, ozdobna aczkolwiek w naszym ogrodzie  właściwie rośnie  jak chwast. Rozsiewa się dzięki ptakom które uwielbiają jej owoce i spożywają je namiętnie. Potem kupkają bardzo malowniczo niczym Pollock pod każdym niemal drzewem... I tym sposobem gdzie nie spojrzysz tam w cieniu lub półcieniu rosną szkarłatki. Bardzo żywotne paciuctwo !
Kwitnie od czerwca do sierpnia, a osiąga rozmiary nawet do 2 m wysokości ! Duże kwiatostany są naprawdę niepowtarzalne !
Jej grube łodygi  można w okresie kiedy są hatifnatami; po zerwaniu przyrządzać jak szparagi.
Ponoć zawiera też jakieś substancje trujące na ślimaki. Przyznam się, że tego jeszcze nie sprawdziłam ale zamierzam :)








Polecam tą bylinę do założeń naturalistycznych zwłaszcza. Osobiście uważam, że jest bardzo dekoracyjna w każdym stadium rozwoju. U nas znajduje sobie miejsca sama i nie rzadko wygląda to lepiej niż byśmy ją sami sadzili. Jest bezproblemowa i nie wymagająca, także mrozoodporna.
 Gdyby ktoś chciał sadzonki, to możemy się podzielić :) 


piątek, 19 czerwca 2015

Pora deszczowa...

... nastała u Nas ewidentnie ! No i mam za te swoje modły, cholera. Wszystko dostało soczystego kopa ! W powietrzu czuć moc, mokrą ziemię i chlorofilowy haj !!
Ja oczywiście też jestem na haju. A może raczej na jakiejś dziwnej otępiałej fali....Byle być w ruchu i robić; byle nie myśleć o Puszysławie...i o tym ,że jakiś dupek psiknął Akrylowi gazem pieprzowym w oczy przez ogrodzenie i musieliśmy weta wezwać; bo mu napuchły...., że Dzidziuś ma ranę w boku po jakiejś nocnej bitwie...I, że chyba faktycznie istnieje jakieś cholerne 'prawo serii' czy jak kto woli 'nieszczęścia chodzą parami'... W każdym razie równowaga jakaś została zachwiana; może nie w całym wszechświecie ale w naszym ogrodzie/życiu na pewno...
Wyglądam każdej przerwy w deszczu i rzucam się dziko do ogródka ! Przecie rośnie WSZYSTKO ! Chwaściory też ! Żółtlica właśnie wyrosła  wraz z kielisznikiem i trzeba ich skasować ! Pielę, wyrywam i morduję opętańczo pomrowy ! Zrobiłam nawóz z żywokostu dla pomidorów; udało się też nastawić ( wiem,że późno ) gnojówkę z pokrzyw. Wino z bzu przecedziliśmy, syrop także zrobiony, kwiaty lipy pozbierane i zalane na nalewkę. Co jest wyczynem biorąc pod uwagę deszczową aurę. Jednak piekące przebłyski słońca nas poratowały. Hulk w rozpaczy jest zdaje się jeszcze bardziej wielozadaniowy i nie do zdarcia...
Chciałam zrobić jeszcze akcje kompostową ale pogoda znów nie dopisała. Róże i lilie zupełnie mają gdzieś deszcze; także ostróżki kwitną cudnie. Nagietki są jak słoneczne uśmieszki, zroszone deszczem ale jednak roześmiane.
Warzywka walczą dzielnie; selerom naciowym zwłaszcza kibicuję, bo coś się pchają do kwitnięcia głupie. Na zjedzenie pekińskiej przestaliśmy liczyć i pełni funkcję ozdobno-zaporową na ślimory.
 W foliaku zakwitł jeden bakłażan i papryka, posiałam też kolejny rzut sałat i koperek.
Mieliśmy udane zbiory truskawek, w sumie jeszcze trochę ich jest. Po jagodach kamczackich zostało tylko wspomnienie; liczyłyśmy też z Mamą na sporo wiśni ale jakieś ptaszyska je pożarły niestety. Najbardziej wyczekiwane przeze mnie jednak są zawsze czerwone porzeczki :) Uwielbiam je po prostu ! Tym bardziej cieszą mnie krzaczki ciężkie od czerwieniejących kuleczek :)

Owocowo i warzywnie:



 czosnek zimowy co to już w październiku kiełkował
 karczoch



 cukinka pierwsza
 bób



 nasiona rzodkiewki-pyszne do jedzenia :)

 jeżyna 
 ostatnie wiśnie
aronia

 'ozdobna' pekińska
 Akryl w zieleni

 tu są selery i pory...hmm









 koper próbuje przebić foliak

 moje bakłażanowe cudeńka



Jak widać jeszcze nie wszędzie udało się wkroczyć z motyką ale gdy tylko przestanie siąpić, a ziemia trochą obeschnie.....Wkroczy Hulk !

A tu jeno ozdobnie bardziej:




 pierwsza dalia

 kolendra

 dziurawiec


 bodziszek 





 pszczelnik
 bakopa




 nasza osobista lipa






 tojeść
 szarłat,amarantus





 tojeść kropkowana
 tymianek cytrynowy

 magnolia oszalała zielonością


 Babcia wierzba
 tojeść rozesłana
 rojnik pajęczynowaty
 tawułka Arendsa

Na koniec szersza perspektywa :


 tuje po wichurze rozwichrzone

Na koniec końców wrzucam zdjęcie kwiatka, który sobie wyrósł samowolnie. Nie wygląda na chwaściora. Czy ktoś go rozpoznaje?


A jaka pogoda u Was ? Macie już dosyć deszczy ;)
Green power !!!!