sobota, 30 września 2017

Miłość


W chwili zwątpienia, gdy Świat wydaje mi się paskudnym miejscem...I dostrzegam tylko parszywców stosujących rundup; gówniarzy biegających z plastikowymi replikami broni palnej...
Łysych tumanów wrzeszczących ' J... ukrainców!'...
Umyte warzywa na targu... I drżę za każdym razem, o swoje zielone, ekologiczne, wrażliwe, genialne dziecko ;)
Mam w życiu szczęście :) W momentach na skraju szaleństwa; na końcu każdej obsranej ścieżki - zawsze odnajduje mnie Miłość. :)
Codziennie staram się być za, to wdzięczna...zazwyczaj w chaosie kolejnego dnia, umyka mi to.
Ale staram się.
Nie wdając się w szczegóły życie nam się wykopyrtnęło o 180 stopni. Mieszkamy znowu w mieście, małym ale mieście.. Marzenia i plany nie umarły co prawda ale muszą zaczekać. Ten ostatni czas był dla nas jak kubeł lodowatej wody wylany na nagrzane słońcem ogórki. I gdy stresy zeżarły nas już do cna jak plaga mszycy... Znów odnalazła nas miłość :)
Kopnęła w dupę, kazała włożyć kalosze i wziąć się do roboty!
Potrzeba bliskości ziemi i natury stała się dla nas sensem życia; szansą by tego życia nie zmarnować. Teraz w mikroskali ale dzięki temu znów wierzę, że gdzieś tam czeka na nas ta puszcza w, której się zapuścimy.
I tak właśnie zostaliśmy działkowcami w Rodzinnych ogrodach działkowych 'Zacisze'.
Z ciszą mają niewiele wspólnego i będę musiała powściągnąć swój nad wyraz rozwinięty ekoterroryzm...
Z powodu owych zmian, nie mieliśmy głów do blogowania i nie bardzo dalej wiemy jaką formę ma blog przyjąć; czy kontynuować w podobnym nurcie ?
Lubię myśleć, że 'Zielony Płot', to przede wszystkim pewna piękna, ważna idea. Zielony płomień rewolucji!!! He,He !
Gdy raz wejdziesz na zieloną ścieżkę eko-mocy, już zejść z niej nie możesz.

"Teraz gdy już nauczyliśmy się latać w powietrzu jak ptaki
Pływać pod wodą jak ryby, brakuje nam tylko jednego;
Nauczyć się żyć na ziemi jak ludzie."
G.B. Shaw

Dla mnie zawsze najważniejsza była miłość. Teraz dobrze wiem, że każdą decyzję podejmowałam kierując się, w taki czy inny sposób, miłością. Jak wiemy pewien rodzaj oświecenia i mądrości, niekiedy odnajduje nas w dziwnych momentach.
Ha! No więc, zielona zgrajo : Działeczka!!!!
Już wszystko widzę oczyma wyobraźni, jak zwykle z hulkowym rozmachem ! Płot zielony być musi, wszak symbole są fajne ! 
Żeby nie było za łatwo, to działkowa nasza Ruinka przywitała nas śmieciami, dziwnymi tworami i budą z szerszeniami :) Wygląda też na to,że ktoś miał tam kibelek...
Przy sąsiedzkim 'umcy! umcy! umcy!..." Lala poskromił chaszcze kosiarą. Posadziliśmy w szpalerze aronie i różne porzeczki :) Rozplanowaliśmy wstępnie warzywnik ( ciągle coś zmieniam, ułożenie uprawy współrzędnej, ze zmianowaniem nie jest proste) miejsce pod foliak itd. Ziemia słabogliniasta, piaszczysta i kwaśna. 
Plan przewiduje:
1. Przekopanie części pod warzywa i przykrycie obornikiem krowim ( mam wątpliwości czy przekopywać????...bidulka szybko wysycha). Skłaniam się ku permakulturowym założeniom ale czy na działce, to ma rację bytu ?? Czytam Seppa Holzera i coraz bardziej mnie przekonuje...
2. Zorganizowanie sytego gówienka dla Naszej Ziemi, tak czy inaczej gówno być musi.
3. Zbudowanie trzysektorowego kompostownika!!! 
Przecież niewiele jest tak bogatych, tętniących życiem i miłością miejsc w ogrodzie, jak kompostownik!!! ;) 
U nas zawsze odgrywał jedną z czołowych ról. W kompostowniku jak w dobrej telenoweli, akcja pełna nieoczekiwanych zwrotów ! Dymiące oznaki jakże pożądanego rozkładu, zdradzieckie kawałki nie rozdrobnionych gałęzi.. Prawdziwa orgia mikroorganizmów ! Chwile, spokojnych, wyważonych debat wśród dżdżownic... Pajęcze intrygi snute przy granicy z Trawnikiem i szemrane interesy w wieczornych mgłach...

Kompost zatem :) My pryzmy nie odwracamy i nie napowietrzamy. Pilnujemy natomiast by rzucać mokre na suche; gdzieś tam trochę papierzysk i kartonu, czasem wapna i podlewamy gnojówkami. Sektory zbudujemy z palet, do tej pory nam się sprawdzało i tym materiałem dysponujemy.
Na tapecie mamy też tzw. Probio emy. Te mikroorganizmy są ponoć świetne do poprawy jakości gleby, przyspieszają rozkład kompostu, oczyszczają ziemie z pestycydów itd...Ogólnie samo dobro, odżywienie i regeneracja !
Planuję testować na działce wiosną, zwłaszcza w sadku. No właśnie, na Ruince są też drzewka owocowe :) Jedna średnia, skatowana wiśnia o pokroju wierzby płaczącej, dwie jabłonki, ledwo żywa śliwka i umarła brzoskwinia. I teraz nie wiem- może im mikoryzę zafundować ? 
I co z wiśnią ?? Help !
Cudownie znów poczuć ten zew natury ;) Wiedzieć, że można wziąć Myszka w nosidło i razem z nim, po chwili znaleźć się w małym azylu... Czysta miłość i dobro :)

Melduję zatem, że Hulk po chwili spoczynku, w akcji i działaniu !!! 
Drżyjcie działkowicze ROD-u 'Zacisze'!!!!!
Permakulturowo-ekologiczny pocisk właśnie został u Was zdetonowany!!!

P.S. Ktoś z Was testował Probio emy? Co o nich sądzicie ?

GREEN !! POWER !!!

2 komentarze :

  1. Powodzenia na nowym podwórku!
    P.S. Probio emów nie stosowałam.

    OdpowiedzUsuń