piątek, 11 września 2015

Przetwory...potwory



Ach...posiać, zasadzić, przesadzić, rozmnożyć, tworzyć, utworzyć...
Pielęgnować, dbać, ochraniać, wspierać...
Zrywać, zbierać, podbierać, podjadać, zżerać, się zażerać !!! :)
Jakie to wszystko przejrzyście proste :) Czysta magia i czysty obłęd ! Człowiek sieje i sadzi na lewo i prawo ! Swawolnie i frywolnie !!
A potem weź coś z TYM zrób !!!???
Mistrzem jest ten kto potrafi zamknąć i uwiecznić swoją ciężką pracę i trud ! Zapasteryzować pasję w słoiku lub butelce. I to tak żeby się nic nie zmarnowało, potem popsuło i ewentualnie wybuchło...
Ktoś kto posiada niespożytą energię i niekończące się pomysły na obróbki, przeróbki, nastawy, pichcenie, smażenie i ...jedzenie :)
I całe szczęście, że istnieją zamrażarki !! Koperek, pietruszkę i zioła można po prostu zamrozić :)
Taki ktoś jest prawdziwym zielonym guru !! Jest czarodziejem który kwintesencję lata; w postaci rumianych jabłek, krwistej papryki i słitaśnych bakłażanów, potrafi zachować i schować na zimę.
Jest prawdziwą wiedźmą/wiedźminem !
Nie, to nie ja ewidentnie; ledwie aspiruję do miana mistrza. Kompletnie nie ogarniam tych kosmicznych ilości śliwek, pomidorów, jabłek, porzeczek, brzoskwiń i cholera wie czego ! I tak zawsze coś się zmarnuje albo kury zjedzą. Człowiek musiałby tylko, to jedno robić i już ! Oczywiście staram się jak mogę i te eksperymenty dają dużo satysfakcji. ....No, jeśli ich nie rozsadza, zaraz się nie psują, bo akurat taki gówniany przebieg pogody czy po prostu nie wybuchają.
W tym roku zaraz po zrobieniu zaczęła rozrabiać galaretka porzeczkowa; niektóre słoiki z korniszonami posykują podejrzanie; a wino z kwiatów bzu niestety zachorowało. Tak ! Ja też nie wiedziałam, że wino może CHOROWAĆ ! Ponoć w ostatnim czasie, to powszechne zjawisko z uwagi na pogodę.
Jeśli chodzi o fermentujące dżemy czy konfitury..... zawsze można przepędzić :D
Co do wybuchania, to standardowo cydr bryluje ! Zawsze musi rozsadzić którąś butelkę.
Mamy za sobą masę prób, a to i tak nic w porównaniu z wieloma doświadczonymi gospodyniami. Całe szczęście zawsze można......... zadzwonić do którejś Mamy :) uff nie ma, to jak Mamusia...
Ponieważ jak się zbierze do kupy co człowiek w sezonie przetwórczym robi wraz z rodziną; wychodzi tego masa ! Wypiszę co za dobra czynimy, a jeśli kogoś z Was zainteresuje przepis, igrediencje i magia, to napiszcie w komentarzach. Wtedy Wam podam ! :)
Nasza spiżarnia:
marynowane cebulki, papryka, korniszony chilli, kiszone ogóry, słupki ogórkowe, ajwar, galaretka porzeczkowa, soki, kompoty, cydr jabłkowy, wino z mniszka, kwiatów bzu, winogron, kapary z nasturcji, sałatka z buraków i jabłek, keczup z cukinii, keczup z pomidorów, przecier pomidorowy, musztarda, w tym roku po raz pierwszy kiszone pomidory.
Powidła śliwkowe, dżem jabłko-bez czarny, konfitura jeżynowa, marmolada pumelkowa, brzoskwinie w syropie, jabłka w miętowej zalewie, dżem gruszkowo-imbirowy....i nie pamiętam co jeszcze.
Dobrze nam idzie rodzinnie z nalewkami :)
orzechówka, wiśniówka, smorodina, aroniówka, królowa ewidentna: lipówka ! sosnówka, imbirowo-cytrynowa. Próbowałam w zeszłym roku brzoskwiniową ale kiszkowata wyszła.
Robimy też syropki: malinowy, z mniszka i kwiatów bzu czarnego.
Pewnie jeszcze coś robimy....hmmm..
Tu obiecany przepis na kapary dla Tamaryszka:


-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


  • 100 g owoców nasturcji
  • 100 ml octu białego winnego
  • 20 g cukru
  • liść laurowy, pieprz, ziele angielskie, goździki, łyżka soli
  • 1/4 szklanki wody
-----------------------
Umyte owoce ( wyglądają jak mózgi !) gotować w osolonej wodzie 10 min.
Z wody, octu i przypraw zrobić zalewę. Owocki wrzucić do słoiczków, zalać. Pasteryzować 15 min
W słoiczkach na zdjęciu zamknęłam 200 g.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 kiszone pomidorki koktajlowe
 korniszony i papryka

 kiszone

cydr

A teraz ogromna prośba !! Jeśli macie jakieś fajne przepisy albo pomysły co można zrobić z jabłek; oprócz cydru, to się podzielcie ! Proszę ! 
Pewnie wiecie jak to jest kiedy kończy się wena... W tym sezonie mam tak z cukinią; jemy ją na mnóstwo sposobów i jemy....jemy...
Życzę Wszystkim zatem weny !!! I krzepy i kondycji fizycznej, bo bez tego to żaden potwór -przetwór się nie uda !! ;)

środa, 26 sierpnia 2015

Poślubny trip Puszczański


Zacznę od tego, że kochamy Lasy :)
Zapach, dźwięki, szmery, szelesty, piękno, majestat... Ach.. zielona, chłodna łagodność Lasu...
Jedni chadzają do kościoła, meczetu czy synagogi ...  my do Lasu :)
Puszcza Białowieska dla nas okazała się prawdziwą ziemią świętą. Jak Notre Dame w Paryżu, katedry angielskie czy Hagia Sophia razem wzięte.
Więc, jeśli nie byliście w naszej polskiej, zielonej Mekkce - zróbcie to jak najszybciej !!!!
Niestety skala na jaką wycina się Puszczę jest porażająca, przerażająca i smutna !
Najpierw wylądowaliśmy w Sawinym Grodzie koło Hajnówki. Przeżyliśmy rozczarowanie i prawie zeszliśmy na zawał wchodząc do Lasu...



...szybko zmieniliśmy lokalizacje na Budy które leżą 13 km od Hajnówki, a 9 od Białowieży. Miejscowość dużo lepsza na bazę wypadową po szlakach, dużo cichsza i milion razy piękniejsza :)
Zamieszkaliśmy w agroturystyce 'Na Budach Pod Gruszą' u pani Barbary Bruszewskiej i gorąco polecamy ! Atmosfera świetna, pokoje ładne i czyste, na około lasy ;)
Zdecydowana większość turystów porusza się tu na rowerach; które są dostępne do wypożyczania. My postawiliśmy na wycieczki piesze; żeby pokontemplować lepiej naturę ;)
Tą kontemplacje dalej czuję teraz w nogach i tyłku ... ale było warto :)
Zobaczyliśmy sporo wokół Bud i Teremisek; nawet szukaliśmy konkretnych dębów poświęconych tam konkretnym osobom... Hmm polegliśmy szukając dębu Simony Kossak niestety. Dęby na mapach są ale znaleźć je w realu ciężko.
Zwiedziliśmy oczywiście dokładnie Białowieżę. Byliśmy w Muzeum Przyrodniczo-Leśnym, którego polecić nie możemy. Pełno wypchanych brzydko zwierzów i tyle. Jedyna fajna tam rzecz to był głos Czubówny w audio gajdzie. Natomiast park pałacowy piękny, domki drewniane cudne, skansen architektury ludowej nie daleko wymiata. Jedzenie po prostu magiczne ! Przez cały pobyt jedliśmy kosmiczne ilości namiętnie :) Zupy grzybowe, solianki, rosół z kluseczkami, babki ziemniaczane, sosy zawiesiste, dziczyznę i pierogi ! No i lokalny rarytas: ciasto Marcinek z miliarda kruchych warstw przełożonych miliardem warstw masy śmietanowej jakiejś !
 Gdyby nie nalewka lipowa którą zabraliśmy w podróż; pewnie zeszlibyśmy całkiem ;)
Polecić możemy z całą pewnością restaurację w Białowieży 'Pokusa' i cynamonki białowieskie ze spożywczaka ! W Budach najlepiej zjedliśmy 'U Kolarza'; grzybowa zupa tam zachwyca po prostu !

 agroturystyka pod gruszą


Jeśli zamierzacie się wybrać w prastarą dzicz; to warto najpierw zafundować sobie wycieczkę z przewodnikiem do rezerwatu ścisłego. Potem fajniej chodzi się samemu po lesie; bo człek już wie co NAPRAWDĘ ogląda. Wybraliśmy przejście w małej grupie ( akurat było jeszcze dwoje chętnych, tak to poszlibyśmy sami z przewodnikiem ), z przewodniczką z "Sóweczki". W PTTK robią bardzo duże grupy, chociaż jest taniej.
Po rezerwacie oprowadzała nas pani Lucyna Szymura i było naprawdę super. Wiele się dowiedzieliśmy i myśleliśmy, że nie wiadomo ile zobaczyliśmy... dopóki nie popatrzyliśmy na mapę hehe ! Bardzo szybko minął nam tam czas i czuliśmy niedosyt wrażeń ;)
Żubra zobaczyliśmy tylko w rezerwacie pokazowym ale to dla tego, że codziennie było nam ciężko wstać o tej piątej rano i iść w ten ziąb.
W Teremiskach udało nam się zobaczyć przez przypadek pana Wajraka odkurzającego framugi swych drzwi. Było to prawie tak emocjonujące jak żubry ;) Stwierdziliśmy jednak, że nie wypada nam Go nagabywać w jego własnym domu. Mamy jedno więcej niezapomniane wspomnienie :)
Byliśmy też zobaczyć słynną Dziedzinkę, gdzie mieszkała Simona Kossak z panem Wilczkiem. Zachwyciły nas graby, które tworzą niesamowite, zielone sklepienia wachlarzowate w Puszczy ! Zachwyciły nas też tzw. olsy ! Co prawda były wyschnięte, bo susza Puszczy także nie oszczędza ale i tak piękne :)
Cały Las jest magiczny, jak z powieści Tolkiena :) Prawdziwy Fangorn.
Tak więc podróż nam się udała bardzo ! Nawet zaczęliśmy marzyć czy by się nie przenieść....
Musieliśmy niestety wrócić na ten nasz Dolny Śląsk pełen maluśkich, zapałkowatych drzew; w lasach hodowlanych...
W Białowieży :




















Zwierze i zielsko :

 w rezerwacie pokazowym


 Pani żubrowa






 piołun




 W Białowieskim Parku Narodowym :




 sałatka Białowieska :)








 Na szlaku :













 hmmm...




Także, kto nie był, niech jedzie !
Naładować sobie zielone serducha mega zieloną energią ;) 
Zaczerpnąć spokoju i mocy u ostatniego pierwotnego, zielonego źródła w Europie !!
I pomyśleć o tym jak kopnąć w dupę polityków; żeby REALNIE zaczęto chronić Puszczę...

Polecamy też tego bloga : http://puszcza-bialowieska.blogspot.com/
jego autor Janusz Korbel niestety niedawno zmarł.