wtorek, 4 sierpnia 2015

Na wojnie z suszą...

Pisać o tym, że gorąco, parno, sucho jak wiór i wszystko zamiera lub umiera i owoce z drzew opadają pomarszczone...Nie będę !!! Zdjęć swych zdechłych ogórków i uprażonej fasolki wraz z dyniami... też nie wrzucę !!! Bo mnie całkiem krew zaleje, no !!
Wszystko walczy !! Walczy nasze zielsko, chwaściory, warzywa !! Jedyną bronią jaką mamy jest woda i ściółka. Latamy z konewkami, wężami i instalujemy natryski; żeby w tej walce jakoś zielsku dopomóc. Nierówna to walka, bo jak 40 C żar z nieba się leje; momentalnie wszystko gaśnie i cywieje. A ja wspominam, że przecież rano/wieczorem/przed chwilą/ było podlewane !!
W między czasie, jednak coś tam dojrzewa..Papryki, pomidory i bakłażany cieszą pięknymi kolorami. Te ostatnie moje słodziaki naprawdę się odwdzięczyły za czosnkowe opryski. Wreszcie odmiany włoskie mają owoce i je utrzymują :) W foliaku teraz codziennie polewam ścieżkę, żeby moje paciuki miały chociaż trochę chłodniej.
 Pierwsze korniszony i kapary z owoców nasturcji zrobione. Teraz modlimy się żeby aronia i węgierki nie zasuszyły całkiem owoców; bo nici z przetworów ! Karczochy jakoś się trzymają i muszę powiedzieć, że jak na 'eksperyment' dają czadu. Nie sądziłam, że będą miały kwiaty w tym sezonie. Co mogę o nich jeszcze napisać ? Niesamowicie lubią kompost i wszelkie gnojóweczki cuchnące ;) Mniam ! A pory też za chwilę zakwitną !
 Niesamowite i barwne zatrzęsienie motyli jest ! Niektórych gatunków jeszcze u Nas nie widziałam. Jak czas wreszcie pozwoli, Lala napisze coś o naszych owadzich skarbach.
 I nie wiem jak one mogą latać w takim ukropie?
Zwierzaki rozlewają się na kaflowej podłodze i nic im się nie chce i mi też się nic nie chce. Człowiek tylko wyściubia nos na ogród żeby coś zerwać albo podlać. Nie mogę patrzeć jak to wszystko więdnie i zdycha. Nawet zaczęliśmy podlewać drzewka owocowe; nie wiem w końcu czy powinno się tak robić ale chrzanić to, jeśli pomoże.
Tak więc u Nas walka trwa... jesienny pejzaż nam się w tempie ekspresowym pojawia. Astry zaczęły kwitnąć :)
A za zielonym płotem już żniwa w trakcie i nawłocie się złocą...

 amarantus
 aronia
 ścięte truskawki








 cykoria podróżnik

 'kaparki'
 krwawnikowa łąka
 pomidorowa dżungla





 włoskie miśki



 aster






 karczochy

Na koniec nasze obiecane wcześniej mieszane stadko kurze:

 Teresa5
 Gandalf
 Beata
Danuta w towarzystwie ochroniarzy

Reszta nie pozuje do zdjęć; woli jeść, jeść i jeść :)
Standardowo życzę Wam wytrwałości !! Dzierżmy konewki i węże z prawdziwym hartem ducha i z wiarą w lepsze, deszczowe jutro !!! :)
Green power !!!!!!!!!!!!


środa, 22 lipca 2015

Wszystko...

Była u Nas pora deszczowa i sucha. Przynajmniej zakreślał się jakiś odczuwalny podział... Sama nie wiem co jest teraz. Jedyna pewna rzecz to niepewność i chaos i że trzeba być gotowym na WSZYSTKO !!
 I tak stałam się... gotowa na wszystko ;)
Oczywiście Hulk kocha adrenalinę, jednak teraźniejsza teraźniejszość przekracza wszelkie wyobrażenie ! Nawet Hulka....
Fakty są takie, że ekhm ....... ch... wie jakie są.
Prognozy pogody przestały się sprawdzać. Zabiegi pielęgnacyjne; które wykonujemy zazwyczaj w określonym terminie, odkładamy na 'cholera wie kiedy' lub robimy mimo wszystko. Tak było z przycinaniem porzeczek w mżawce lub skrajnie, w upale 34 C. Tak jest z podlewaniem i masą innych czynności.
Jedynym wspólnym mianownikiem WSZYSTKIEGO jest, wiatr. Naprawdę silne porywy wiatru. Jest potężny, silny, wszechobecny, kręcący i ....nieobliczalny !
I jak tu nie dostać obłędu we własnym ogródku ? Pocieszam się, że nie tylko ja się zmagam. Ukojenie daje fakt, że nawet Monty ( Gardener's World ) się czasem męczy ;) W każdym razie staram się jak mogę ogarniać i większość robię na czuja, z myślą przewodnią: ' na pewno coś z tego będzie'.... ;)
A tak poza tym, to jednak wszystko rośnie, kwitnie, dziczeje i tryska zieloną energią !
Pomidory już się rumienią i czerwienieją; niektóre są tak dorodne, że łamią się gałązki pod ich ciężarem cholera. Jakieś rady ?
Przędziorki zaatakowały bakłażany i zawiązki owoców zaczęły im opadać. Stosuję oprysk z czosnku i jest troszkę lepiej ale tylko jeden z czterech krzaczków wydał owoce które urosły. Bardzo pomogło też zwiększenie wilgotności powietrza w foliaku. Jednego fioletowego mumina już zjedliśmy ;) Ogórki wzięły się w garść jakoś. Cukinia niezawodnie daje czadu i już brak pomysłów z czym i jak ją jeść !
Odkryłam też dwa, skitrane w rozecie liści kwiatostany karczochów :)
Cebulę i czosnek wykopałam już. Fenkuły, brokuły i seler naciowy kwitną w najlepsze ! Już z nimi nie walczę tylko sobie na nie patrzę ;)
Zaskakujące ale widocznie rośliny niektóre też oszalały lekko...Magnolia i glicynia kwitną drugi raz ! Doczekałam się odętek  wreszcie, a po okiełznaniu nagietków pojawiły się kosmosy. Przesadziłyśmy klona palmowego i teraz nadrabia świrując nad oczkiem :)
Udało się przerobić porzeczki czarne do końca i porzeczkoagrest na soki. W między czasie powstał pysznościowy i diabelnie ostry keczup z cukinii. Galaretka z porzeczki została przeniesiona ze spiżarki do lodówki, bo wypuczyło zakrętki kurde. Zamarynowałam cebulki małe też i z utęsknieniem czekam na ogórki. Z wiśni nic nie robiłyśmy....ptactwo zeżarło no, a czereśnie pożarliśmy wszyscy prosto z drzewka.
Zrobiliśmy też akcje i wzięliśmy nowe kury, tym razem zwykłe, nie zielononóżki. Na drugi dzień lis wyniósł, w mordę jeża dwie !!!! Załataliśmy wybieg i zostało drastycznie wykoszone. Chwilowo jest spokój ale jak wiadomo lisy to sprytne skurczybyki....Echh..
W obłędzie przedślubnym, to niestety może się okazać jedyny w miarę sensowny post. Już dostaję lekkiego pierdolca niestety. Mam też przykazanie nic nie robienia w ogródku. Niestety nie jestem w stanie spełnić tych oczekiwań :) Wstrzymam się na pewno z podlewaniem gnojówką z pokrzywy, na jakiś tydzień przed ale .... Ogródek mnie wsysa, zasysa i Hulk we mnie ryczy, więc manikiro-pedikiro-sriro raczej nie wyjdzie. Trzeba by mnie było do Wrocka wołami jakimiś ściągnąć chyba ;)
Chwalimy się, a co :

 budleja druga zakwitła

 ogórki :)




 dyńka




 słodziaki bakłażanowe














 niezapominajkowe bejbuśki




 klon palmowy na nowej miejscówce

 Admirał

 abgrejdowanie grządki po czosnku
 karczoszki




 dzielżan



 cząber

 naciowy zakwitł










 hmm....



 pampasowa

Życzę Wam udanych plonów i wytrwałej cierpliwości do pogody ;)
Jak u Was zmagania ogrodowe i czy też bywacie na granicy obłędu ? 
Green power !!
P.S. Kurami pochwalę się kiedy indziej :)